niedziela, 18 lutego 2018

Przy kawie się po prostu rozmawia...

Niedzielny poranek. Wstałem okropnie niewyspany. Często w weekend ulegam pokusie zarwania części nocki i poświęcenia czasu na rzeczy, które naprawdę lubię, a na które w tygodniu mam ograniczony czas. A później... Nie wiem, jak to określić. Nie żałuję, bo to za duże słowo. Czasami po prostu chciałbym zarwać nockę i wyspać się jednocześnie, choć wiem, że to raczej niemożliwe :) W każdym razie wstałem niewyspany.

W piątek robiłem zakupy i do kawy Tchibo Black&White dołączony był gratis w postaci prostego kubka termicznego. Fajny, gustowy, czarno-biały kubek. Zaparzyłem dziś rano kawę, przelałem do kubka, posłodziłem odrobiną trzcinowego cukru i... wyszedłem na balkon. Wychodzi na jedną z bardziej uczęszczanych ulic mojego miasta. O 9 pojawiały się już grupki ludzi, ruch uliczny był umiarkowany, przyjemnie świeciło słońce, trawniki pokrywał już lekko rozpuszczający się śnieg, łagodny wiatr poruszał drzewami (których w moim mieście jest wiele).

Popijałem kawę z mojego nowego kubka, patrzyłem na kołyszące się gałęzie, przemykających ludzi, jeżdżące samochody. I wiecie co? Było przyjemnie. Spokój poranka, budzące się miasto, słodko-gorzka kawa, rześkie powietrze.

Mało mam takich chwil w ciągu tygodnia. Zbyt mało. Zazwyczaj mój umysł jest zajęty. Jeśli nie pracuję, to mam inne sprawy do załatwienia. Kiedy idę chodnikiem, myślę. Ja naprawdę dużo myślę. Rozmawiam sam ze sobą - całe szczęście nie na głos :) Wieczorem prysznic, czuję ciepło i miękkość kołdry i gasnę... Budzę się rano i znów mój umysł jest czymś zajęty. I dlatego cenię chwilę takie jak ta, którą opisałem powyżej.

Po co ja to w ogóle piszę? No właśnie. Ostatnio koleżanka czytająca tego bloga powiedziała mi, że to fajnie, że może poczytać moje teksty, bo widzimy się rzadko, a blog daje jej możliwość przynajmniej takiego kontaktu ze mną. I doznałem olśnienia.

Z natury jestem perfekcjonistą i nigdy nie jestem do końca zadowolony z tego, co wykonam. Widzę wady, choć zalety również. Tak samo jest z tekstami zamieszczanymi tutaj. Staram się je wygładzać, poprawiać, udoskonalać i z trudem naciskam potem przycisk "publikuj". Zamieszczam link na Facebooku i Instagramie i... stało się. Już ktoś zaczął to czytać i to powstrzymuje mnie przed poprawianiem w nieskończoność.

Ale to, co powiedziała mi moja koleżanka, zmieniło moje myślenia na temat tego bloga. Zachowuję się tak, jakbym pisał dla prestiżowej gazety, tymczasem moich czytelników jest ledwie garstka, która na szczęście się powiększa i oby ta tendencja trwała. Chcę dzielić się cennymi myślami z innymi ludźmi. Ale póki co jest ich niewielu. A większość mnie zna i lubi. Zaglądają, by zobaczyć, co u mnie, o czym myślę, do jakich wniosków dochodzę. Chcieliby napić się ze mną kawy i pogadać w miłej atmosferze, mamy niewiele okazji ku temu, a ten blog umożliwia im to przynajmniej wirtualnie.

Teraz będzie inaczej. Będę siadał częściej i kładł dłonie na klawiaturę. Będę z Wami rozmawiał przy kawie. Pozwolę myślom płynąć swobodnie. Wyobrażam sobie, że tu jesteście i ucinamy sobie spokojną, ciekawą pogawędkę. Koniec oficjalnego tonu - będę się dzielił nawet prostymi myślami. A wy komentujcie pod wpisami, o ile oczywiście macie na to ochotę. Tak możemy stworzyć sobie tutaj miejsce wspólnych spotkań.

Życzę Wam miłej, spokojnej niedzieli, Przyjaciele.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz