poniedziałek, 17 lipca 2017

Uważność, czyli dokładne wyciskanie cytryny

Jakiś czas temu, przeglądając kanały telewizyjne, natrafiłem na program kulinarny. Kucharz przygotowywał sos, w którym jednym ze składników był sok z cytryny. Aby go wydobyć używał prostego ręcznego wyciskacza. Przekroił cytrynę na pół, jedną część docisnął do wyciskacza, przekręcił niedbale kilka razy. To samo zrobił z drugą połówką, po czym oba wydrążone owoce cisnął do kosza.

Ten widok obudził we mnie refleksję. W tym owocu zostało jeszcze pewnie trochę soku, który został wyrzucony do kosza razem z resztkami. Jednak panu kucharzowi zależało na czasie. Dzisiaj kucharz musi działać na tyle szybko, żeby nie wywołać zniecierpliwienia w żyjącym w chronicznym pośpiechu kliencie restauracji. Oczami wyobraźni zobaczyłem jak ktoś w mgnieniu oka zjada sałatkę z tym sosem, przeżuwając każdy kęs tylko na tyle, aby przy połknięciu nie utknął w przełyku, a następnie biegnie do kolejnych zajęć.

Ostatnio, będąc na urlopie, postanowiłem zwolnić tempo zajęć do absolutnego minimum. Żadnego planowania wyjazdów, podróży, stresów. Zostałem w domu z bliskimi. Proste wydarzenie dało mi wiele do myślenia. Wychodząc z domu, głęboko zrelaksowany, zwróciłem po raz pierwszy od pięciu lat uwagę na rosnącą niedaleko bloku jarzębinę. Jak mogłem wcześniej się jej nie przyjrzeć? Nie zauważałem jej, ponieważ rano wybiegałem z mieszkania w drodze do pracy, a wracając z pracy do mieszkania szedłem zmęczony i zamyślony nad bieżącymi sprawami. A ta jarzębina tam ciągle stała, nie prosząc o uwagę. Gdzieś kiedyś przeczytałem pytanie: "Jak często patrzysz w niebo?". Prawdę mówiąc niezbyt często. A przecież błękit nieba pokryty chmurami w ciągu dnia jest taki piękny. Widok księżyca i gwiazd w nocy jest jak widowisko sceniczne. A ja nie patrzę w niebo, choć mogę to robić każdego dnia i nic mnie to nie kosztuje. Zamiast tego odtwarzam w głowie różne scenariusze bieżących zdarzeń, rozmyślam o kłopotach, trudnościach. Podczas swojego spokojnego ulopu dotarła do mnie ta właśnie myśl, którą teraz będę ze sobą nosił każdego dnia. Znalazłem skarb.

Carl Gustaw Jung stwierdził: "Hałas jest z pewnością tym złem naszych czasów, które jest najbardziej nieznośne. Dołączają do niego gramofon, radio, a teraz plaga telewizji". Wielki mędrzec nie dożył czasów internetu. Miałby powód do większego smutku. Żyjemy dzisiaj w morzu informacyjnego szumu, który rozstraja naszą psychikę. Burza bodźców burzy (sic) nasz spokój. Nie znosimy ciszy. Nie potrafimy już jak poprzednie pokolenia po prostu usiąść i obserwować, co dzieje się za oknem, popijając herbatę. Nie, my musimy "odpalić" muzykę, włączyć telewizję lub radio.

Ten pośpiech sprawia, że życie z całym swoim pięknem przelatuje nam przez palce. Minuta po minucie, godzina po godzinie, dzień po dniu, rok za rokiem. Brak nam czegoś, co nazywa się uważnością.

Nad tym terminem toczy się wiele debat. Każdy rozumie go na swój właśny sposób, przykładając do tego wyjątkową dla siebie filozofię. Ja nie chcę jednak tutaj dzielić włosa na czworo, lecz jedynie zwrócić uwagę na bardzo ważny aspekt uważności.

Samo słowo mówi nam coś na temat "uwagi". Na myśl nasuwa się od razu zwolnienie tempa, ponieważ robienie czegoś z uwagą tego właśnie wymaga. Kiedy przykładamy do czegoś uwagę, zauważamy szczegóły. Są to często takie detale, które nam umykają, kiedy wykonujemy tą samą czynność w pośpiechu. Spiesząc się, tracimy wiele.

Weźmy na przykład jakieś zadanie. Wykonując je w pośpiechu, jesteśmy skazani na niezbyt doskonały wynik. Pomijamy szczegóły, efekt jest pełen niedoróbek.

A co z przyjemnościami? Czy z danej czynności czerpiemy tyle radości, ile to możliwe? 

Siadamy przed talerzem, a na nim smaczna kanapka. Większość z nas "wciąga" ją szybko. Ale przecież możemy zrobić to z "uważnością". Spójrzmy na nią, zobaczmy jak smacznie wygląda. Powąchajmy. Dotknijmy. Weźmy niewielki kęs, starając się go powoli przeżuwać, rozpoznając różne smaki. Usłyszmy jak skórka przyjemnie chrupie. To jest czepianie przyjemności z jedzenia wszystkimi zmysłami. Efektem ubocznym takiego spożywania posiłków jest fakt, że najemy się mniejszą ilością jedzenia, zamiast niepotrzebnie rozpychać brzuch i obciążać układ trawienny.

Kanapka to tylko przykład. Przedstawioną zasadę możemy zastosować ciesząc się spacerem. Rozglądajmy się częściej, starając się wyłapywać szczegóły. Starajmy się zauważać rzeczy, obok których przechodzimy na co dzień mimo.

Z każdej cytryny wyciskajmy cały sok.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz