wtorek, 1 listopada 2016

Głos zza grobu, czyli o życiu, które zwycięża śmierć

 Dzisiaj mamy dzień Wszystkich Świętych. Jest to okres, w którym wspominamy naszych zmarłych, co niniejszym uczynię...

Od kilku tygodni przeglądam książki, które należały do mojego pradziadka. Nie ma ich bardzo wiele. Kilka poświęcone jest polityce, jest "Pan Tadeusz", a reszta... To właśnie jest dla mnie wielka tajemnica, która ostatnio spędza mi sen z oczu i towarzyszy całymi dniami.

Dziadek - chłop, syn chłopa, czynny uczestnik walk zbrojnych o niepodległość w I wojnie światowej, partyzant w czasie II wojny światowej, kochany ojciec, dziadek i pradziadek, prawdziwa głowa rodziny, sędziwy mędrzec, który łagodnością zdobywał bezwzględny posłuch.

Dziadek wychował się w rodzinie chłopskiej. Prawdopodobnie skończył tylko kilka klas szkoły podstawowej. A jednak znany przez wnuków z tego, że zawsze elegancko ubrany i o nienagannych manierach, zaczytany był w książkach. Nikt już się nie dowie, jaki zwrot dokonał się w jego życiu, że z chłopa stał się dżentelmenem w prawdziwie przedwojennym stylu. Mam po nim jedynie jego odznaczenia, fotografie i oczywiście... książki.

O książkach dziadka teraz... Wspomniałem już, że oprócz polityki i "Pana Tadeusza" były inne książki. To utwory dramatyczne, powieści, prace naukowe i filozoficzne. Na początku myślałem, że po prostu lubił taką literaturę, co i tak jest dziwne, zważywszy na to, że nie miał praktycznie żadnego wykształcenia i pochodził z chłopskiej rodziny tamtych czasów. Przeglądałem te stare księgi, kartka po kartce i od razu zwróciłem uwagę, że noszą one ślady czytania. Dziadek podkreślał ołówkiem wybrane fragmenty. Fragmenty, które widocznie go interesowały i poruszały. I z tych szczątków informacji złożyłem ciekawą teorię, którą chcę się podzielić z Wami.

Utwory dramatyczne i powieści pośrednio, a często wręcz bezpośrednio krążą wokół zwycięstwa ducha nad materią i, co najbardziej mnie zdziwiło - średniowiecznej europejskiej alchemii! A moją teorię wzmacnia fakt, jakie konkretnie fragmenty podkreślał w tekście.

Człowiek z prostej rodziny, bez wykształcenia, kupował drogie książki (widać to po jakości wydania, a znam się na tym nieco) i poszukiwał zasady życia, metafizycznej podstawy bytu. Chciał dowiedzieć się, skąd jest byt, dlaczego istniejemy i wierzył najwidoczniej, że duch nad materią panuje.

Tak oto pradziadek, którego nigdy nie poznałem; który nawet nigdy się mnie nie doczekał; który nie zostawił dzienników, choć wciąż ich poszukuję, bo jestem przekonany, że istnieją; ten pradziadek przemówił do swojego prawnuka zza grobu, pozostawiając potężne dziedzictwo mnie, jako człowiekowi, który poszukuje dokładnie tego samego. A dopiero niedawno dowiedziałem się, jak bardzo jestem podobny do dziadka: moja filozofia, waleczność, nieustępliwość, upór.

Pradziadek wierzył, że życie zwycięża śmierć. Wierzył w ducha, który przenika wszystko od kamienia po potężne narody. Wierzył w wieczną Ideę, potęgę ludzkiego umysłu. Wierzył, że wysiłki ducha mogą przekształcać otaczający nas świat.

Dziękuję Ci, Dziadku. Spoczywaj w pokoju, wielka duszo...